do poprawy, do wychowywania w sprawiedliwości, aby człowiek Boży był doskonały,
do wszelkiego dobrego dzieła przygotowany.
24
MAR
Jakuba 2:18-19 - Wiara, którą widać cz.2
Wpisał Ola Miksa w kategorii List Jakuba
(18) Ktoś mógłby nawet powiedzieć: Ty masz samą wiarę, ja mam również uczynki. Pokaż mi swoją wiarę, nie odwołując się do uczynków, a ja pokażę Ci moją, o której świadczą czyny. (19) Ty wierzysz, że Bóg jest jeden? Pięknie! Demony też wierzą - i drżą.
Bardzo krótki fragment, ale bardzo przydatny.
Większość ludzi, kiedy rozmawiamy z nimi o Bogu, twierdzą, że “owszem, w Boga wierzą”. Do kościoła chodzą od święta, od jeszcze większego święta się modlą… Ale to przecież nie o taką wiarę chodzi. Bóg nie posłałby swojego ukochanego Syna tylko po to, żebyśmy uznawali odświętnie jego istnienie. Dlatego ten werset(19) jest tak pomocny i tak dobitny w tego typu rozmowach.
Jednak “niebezpieczeństwem” dla nas - wierzących-głoszących - może być werset 18. Obiektywnie patrząc- czy o naszej wierze świadczą czyny? Czy szczerze moglibyśmy się pod tym wersetem podpisać? Nie chcę nikogo martwić, ale muzułmanie, na przykład, modlą się pięć razy dziennie, a przed modlitwą muszą obowiązkowo dokonać rytualnego obmycia stóp, rąk i twarzy.
5 razy dziennie… Oczywiście to nie jest żaden wyznacznik, ale pytanie nasuwa się samo: jak my- chrześcijanie- okazujemy naszą miłość do naszego Ojca?
I otóż to właśnie dochodzimy do ważnego etapu, gdzie nie będę się mocno rozpisywać, tylko podkreślę jedno: dobre uczynki nie służą swemu celowi, jeśli są jedynie pustymi rutynami, które mają wykluć w nas wiarę, czy jako takie przybliżyć do Boga. Sekwencja wygląda tak: Wiara=>Uczynki, a nie na odwrót!
Pielęgnujmy miłość do Ojca, a wtedy z uczynkami pójdzie nam znacznie łatwiej!
11
MAR
Jakba 2:14-17 - Wiara, którą widać
Wpisał Ola Miksa w kategorii List Jakuba
(14) Co za pożytek, drodzy bracia, jeśli ktoś twierdzi, że ma wiarę, a nie idą za tym uczynki? Czy taka wiara może go zbawić? (15) Na przykład: brat lub siostra nie mają w co się ubrać. Codziennie brakuje im chleba. (16) Ale ktoś z was mówi im: Idźcie w pokoju, ogrzejcie się i nasyćcie- nie robiąc nic dla zaspokojenia ich potrzeb. Jaka korzyść z samych słów? (17) Podobnie z wiarą. Jeśli nie towarzyszą jej uczynki, jest martwa jako taka.

Co czyni nas dziećmi Bożymi? Wiara. Jak nasza wiara rzeczywiście nas wyróżnia od tych, którzy tej wiary nie mają? Jak widać to na zewnątrz? I czy w ogóle widać?
Przypominają mi różne świadectwa nawrócenia i zauważyłam, że zazwyczaj, osoby, które poznają Chrystusa, poznają Go przez jakąś drugą osobę, która “była jakaś inna”, która “miała w sobie coś szczególnego”. Każdy człowiek jest wyjątkowy, ale to, co odróżnia nas- dzieci Boże -od innych, to nasza wiara, którą powinno być WIDAĆ!!!
Zastanawiam się nad tym, jak młode pokolenie Chrystusowych chrześcijan wygląda w oczach świata…jak JA wyglądam w oczach moich znajomych ze studiów/ akademika/ kościoła… Szczerze, ze smutkiem muszę przyznać, że ostatnimi czasy, mój “rachunek uczynków” nie za bardzo rozkwita.
Niemniej jednak, chcę zachęcić do tego, abyśmy mieli oczy i uszy szeroko otwarte(o ile uszy można jakoś otworzyć…:P). Bo nie chodzi o to, żeby wymuszać na sobie czynienia “dobrych uczynków”. Sytuacje, kiedy można “ożywić naszą wiarę” przyjdą same.Trzeba je tylko zauważyć i coś z tym zrobić. Nie będzie to od razu misja w Afryce, ale małe momenty, w których będziemy mogli okazać naszą bezinteresowną miłość, współczucie, pomoc, cierpliwość, pokorę i determinację w bronieniu prawdy.
23
LUT
Jakuba 2:8-13 - Prawo a łaska
Wpisał Ola Miksa w kategorii List Jakuba
(8) Jeśli wiernie - i zgodnie z Prawem - wypełniacie królewskie prawo: Masz kochać bliźniego swego tak, jak siebie samego, postępujecie szlachetnie. (9) Jeśli natomiast wyróżniacie jednych ponad drugich, popełniacie grzech i w oczach Prawa jesteście przestępcami. (10) Bo gdyby ktoś zadośćuczynił całemu Prawu, a potknął się tylko na jednym przykazaniu, i tak byłby winien naruszenia całości. (11) Ten bowiem, który powiedział: Masz nie cudzołożyć, powiedział również: Masz nie zabijać. Jeśli więc nie cudzołożysz, ale zabijasz - złamałeś Prawo. (12) Mówcie i postępujcie jak ci, którzy mają być sądzeni przez Prawo wolności. (13) Nad tym, kto nie okazał miłosierdzia, odbywa się sąd bez miłosierdzia. Miłosierdzie przezwycięża sąd.

Długo zastanawiałam się nad tym, co dla mnie znaczy ten fragment (oczywiście przerwa we wpisach nie zależała tylko od mojego zastanawiania się, dużo innych rzeczy też się działo w mym życiu ostatnio…)(tak czy siak, za przydługą przerwę przepraszam) i oto do czego doszłam:
Prawo samo w sobie jest dobre i uczy jak żyć. Przez przestrzeganie Prawa “prostaczkowie nabierają mądrości”, Prawo jasno i wyraźnie oddziela białe od czarnego i w swoim sądzie jest dokładne i ostre (wers.9). I tak jak mówi werset 8, dobrze czyni ten, kto żyje według jego przykazań.
Ale to nie jest koniec (na całe szczęście!), ponieważ Prawo samo w sobie- jak dobrze wiemy- nie ożywia. N
ikt nie wstępuje, na przykład, do jakiejś organizacji tylko dlatego, że mają tam fajny regulamin, nikt nie kupuje gry dla instrukcji i nikt nie zaprzyjaźnia się z drugim człowiekiem tylko dlatego, że ten wyznaje “prawe” zasady. Ten sam mechanizm tyczy się naszej relacji z Bogiem. Prawo jest prawdą, ale to okazana nam miłość i miłosierdzie sprawia, że czujemy się Bożymi dziećmi. To żywa społeczność z Bogiem sprawia, że nasza wiara ma sens. Więc jeśli jesteśmy ludźmi wolności(12-13), jeśli jesteśmy ludźmi, którzy doświadczyli łaski przebaczenia, jaką otrzymaliśmy w Jezusie Chrystusie, musimy pamiętać, aby przypadkiem nie ulec legalizmowi (=Prawo>łaska=bardziej osądzanie niż miłowanie). ” Miłosierdzie przezwycięża sąd.”
16
STY
Jakuba 2:1-7 - Z kim lubimy przystawać?
Wpisał Ola Miksa w kategorii List Jakuba
(1) Drodzy bracia, jako ludzie ufający naszemu Panu Jezusowi, Chrystusowi otoczonemu chwałą, nie wyróżniajcie jednych osób kosztem innych. (2) Na przykład, co byście zrobili, gdyby na wasze zgromadzenie przyszedł człowiek w wykwintnej szacie, ze złotym pierścieniu na palcu, oraz człowiek ubogi, w nieświeżym ubraniu? (3) Jeśli zwrócilibyście uwagę na tego bogatego i zaproponowali mu: Usiądź tu sobie wygodnie, a ubogiemu polecili: Ty stań tam lub usiądź przy moim podnóżku, (4) to czy nie byłby to osąd? A wy- czy nie postawilibyście siebie w roli sędziów, rozumujących jednak w niewłaściwy sposób? (5) Posłuchajcie, moi kochani bracia, czy to nie Bóg wybrał ludzi ubogich w oczach świata, a bogatych w wierze, i przez to dziedziców Królestwa, które obiecał tym, którzy Go pokochali? (6) Wy tymczasem pogardziliście ubogim! Czy to bogaci was nie wyzyskują i czy nie oni ciągają was po sądach? (7) Czy nie oni bluźnią wspaniałemu imieniu, które zostało nad wami wezwane?
Na pierwszy rzut oka znowu mamy (a przynajmniej mam ja) wrażenie, że fragment odniesienia do naszego współczesnego życia nie ma wcale, ale…
Chyba każdy z nas ma w swoją ludzką naturę, wbudowane pragnienie bycia docenionym i zaakceptowanym. Czasami zdarza nam się też sekretnie marzyć o jakimś drobnym wyróżnieniu czy wyniesieniu ponad innych. Udało nam się też rozszyfrować pewną prawidłowość tego świata, że aby być zauważonym, trzeba się obracać w odpowiednim towarzystwie. I taka zasada działa na każdym etapie naszego życia, czy to w pracy, czy wśród znajomych, czy w szkole czy jeszcze gdzieś indziej lecz “niestety” to nie jest postawa, której oczekuje od nas nasz Bóg. Jezus kiedy przyszedł na Ziemię, też nie siedział wygodnie na “skórzanych fotelach” wśród ludzi z pozycją, ale pokazał, jak, tak naprawdę, ma wyglądać postawa prawdziwego Chrześcijanina. To nie jest prosta sprawa zniżyć się do poziomu ludzi pogardzanych przez świat, to nie jest łatwo i na rękę, opuścić nasze pachnące grono koleżków i koleżanek, tylko po to, aby usłużyć. Wiem, że kiedy np., do naszego kościoła przychodzi jakiś nowy człowiek, często nawet nie zauważamy jego istnienia, a kiedy nawet zauważymy, nie fatygujemy się wcale, żeby się z nim chociażby przywitać (a co dopiero zagadać i nim zająć!?). I jak taki ktoś ma się czuć zachęcony do ponownego przyjścia? Przecież sam nie wbije w nasze ścisłe kółeczko, z radosnym zapytanie
m “Szukam Boga- ktoś zna?”.
Dlatego podsumowując mój przydługi wywód, uczmy się (przez praktykę najlepiej) jak zniżać się do małych, jak nie szukać wyłącznie własnego komfortu, ale przede wszystkim Bożego Królestwa!
God bless;)
15
STY
Jakuba 2:26-27 - O prawdziwej bogobojności
Wpisał Ola Miksa w kategorii List Jakuba
(26) Jeśli ktoś sądzi, ze jest bogobojny, lecz nie powściąga swojego języka, to oszukuje swoje serce i jego bogobojność pozbawiona jest treści. (27) Czystą i nieskazitelną bogobojnością, w ocenie Boga Ojca, jest nieść pomoc sierotom i wdowom w ich ucisku i strzec się splamienia ze strony świata.
W dużym skrócie,
bogobojność =(1) powściągać język + (2) nieść pomoc + (3) strzec się splamienia.
Odwrotność tego równania wyglądałaby zatem tak:
brak bogobojności (”bogoolewajstwo”) = (1) klepanie jadaczką o rzeczach, które nie powinny były nawet przejść przez naszą głowę, obgadywanie; kłamanie; przeklinanie; unoszenie się gniewem, w wyniku czego przez nasze usta przechodzi wiele “śmiercionośnych” słów, które ranią i burzą, zamiast budować + (2) egoizm; egocentryzm; ignorancja i usprawiedliwianie się myślą “na pewno znajdzie się ktoś inny do pomocy, dlaczego akurat ja miałbym czuć się za to odpowiedzialny?!” + (3) bratnie się ze światem jak leci; przyjmowanie jego sposobu myślenia, jego wartości i jego celów; uczestniczenie w rzeczach, którymi nasz Pan się brzydzi i płakałby widząc nas w takich okolicznościach
Na początku, kiedy czytałam ten fragment pomyślałam “uff, jak o dobrze, że spełniam wszystkie wymagania! Nie przeklinam, czasami komuś pomogę jak trzeba, na imprezy nie chadzam za bardzo- udało się!”. Później zrobiłam to, co wyżej- odwróciłam równanie i niestety okazało się, że spełniam więcej “wymagań” z tej czarnej listy niż z tej właściwej… Nie wiem jak wielu z was zauważyło podobną rzecz, ale warto się nad tym zastanowić, czy aby na pewno nasz obraz przed Bogiem wypada tak dobrze, jak nam się czasami wydaje…
6
STY
Jakuba 1:22-25 O pożytku słuchania cz.2
Wpisał Ola Miksa w kategorii List Jakuba
(22) Bądźcie również wykonawcami Słowa, a nie tylko słuchaczami, oszukującymi samych siebie. (23) Słuchacz Słowa, w przeciwieństwie do wykonawcy, przypomina człowieka,który przygląda się swojej twarzy w lustrze.(24) Przyjrzał się, odszedł i zaraz zapomniał, jak wygląda. (25) Kto natomiast wniknął w doskonałe prawo wolności i trwa w nim, ten nie jest słuchaczem, który zapomina. Jest twórcą dzieła. I w swoim działaniu będzie on szczęśliwy.
I tym razem zbyt rozlegle postaram się nie rozpisywać, bo ten fragment mówi w znacznej mierze sam za siebie.
W poprzedniej części wspominałam o “słuchaniu na nabo” i przyjmowaniu Bożych zmian. W tym fragmencie jakub idzie jeszcze dalej. Dowiadujemy się tutaj, że “oj-samo słuchanie, a nawet zgadzanie się ze Słowem nie wystarczy!”. Nie wiem jak pozostali, ale ja doświadczyłam takiej postawy na własnej skórze niejednokrotnie, kiedy to siedząc na kazaniu/ czytając Biblię pochłaniam każde słowo i zgadzam się ze wszystkim, co wpada mi w uszy. Zauważam nawet swoje błędy i niedoskonałości w charakterze, wstaję do modlitwy cała naładowana, myślę sobie “dobry czas”, nabożeństwo się kończy i…NIC…moje życie wygląda zupełnie tak samo jak przed chwilą. Wydaje mi się, że to jest właśnie postawa tego człowieka, który przegląda się w lustrze, widzi, że ma na twarzy jakiś syf, ale odchodzi, zapomina i dalej żyje z brudem na twarzy!
Moja myśl: Pilnujmy się! Jeśli wiemy, że jakieś Słowo jest do nas- nie zgadzajmy się z nim, ale wprowadźmy w życie! Trwajmy w postanowieniach! Jeśli zapominamy- zawiążmy sobie wstążkę na ręce, żeby nie zapomnieć (patent z “Cudaczka Wyśmiewaczka”:)), cokolwiek! Bo Bóg obiecał, że jeśli jesteśmy wykonawcami Słowa, On da nam szczęście- także jest o co walczyć;)
22
GRU
Jakuba 1:19-21 - O pożytku słuchania
Wpisał Ola Miksa w kategorii List Jakuba
(19) Wiedzcie, moi kochani bracia, że każdy człowiek powinien być skory do słuchania , nieskory do mówienia i nieskory do gniewu. (20) Bo gniew człowieka nie służy sprawiedliwości Bożej. (21) Dlatego odrzućcie wszystko co budzi odrazę, całą niepotrzebną złość, i z łagodnością przyjmijcie zasiane w was Słowo, które może zbawić wasze dusze.
Kiedy przeczytałam ten fragment, pojawiły mi się dwie myśli w głowie, dwa sposoby, w jaki można zinterpretować ten kawałek. Pierwsza(1) dotyczy relacji międzyludzkich, a druga(2) zaś naszej postawy słuchania na nabożeństwach.
Ad 1) Ostatnio już parę razy zdarzyło mi się być świadkiem kłótni, albo raczej wymiany kilku zdań mówionych ponadprzeciętnie szybko i nieprzyjaźnie podniesionym głosem. Przez to, że byłam świadkiem, a nie czynną uczestniczką, mogłam przyjrzeć się ja to działa (kłótnie innych osób zazwyczaj wyglądają na błahe i głupie. pogląd zmienia się zawsze, kiedy w owej kłótni uczestniczymy-> dlatego nie wynoszę się nad nikogo, po prostu, byłam obserwatorką:)). Zaczyna się od:
“źle to robisz” albo “tak będzie lepiej”
później następuje:
“ale czy Ty zawsze musisz wiedzieć lepiej?!” albo “to moja praca, zostaw!”
na koniec zaś, lecą już same wyśmienite pozycje z listy “Ty zawsze” albo “Ty nigdy”…
Dzisiejszy fragment odpowiada na tego typu sytuacje albo raczej daje wskazówkę, jak ich unikać. Mechanizm jest bardzo prosty:
-nastawić się na słuchanie- skąd wiemy, czy ta druga osoba się myli czy mówi prawdę, jeśli nawet nie daliśmy jej dokończyć zdania!
-mało gadać- dajmy tej drugiej osobie dojść do głosu, jak będziemy stale paplać, to to nie jest konstruktywny dialog, tylko “wprawiający w trans” monolog!
-nie dać się unieść(gniewem)- bo to nic dobrego, gniew jeszcze potęguje negatywny charakter rozmowy, to tak jakby dolewać benzyny do płonącego ogniska- bez sensu i niebezpieczne, bo można się ostro poparzyć!
Ad 2) Czasami dzieje się tak, że jeśli pastor mówi kazanie, które NIE jest studium naszego ulubionego(bo pasującego do naszych poglądów) wersetu, to my zaczynamy szukać dziury w całym. Stwierdzamy “coś głupoty ten pastor gada”, przestajemy słuchać, rozmawiamy z innymi o tym, jak to się nasz duszpasterz myli. Czasami może nawet się gniewamy, że (tak jakby) zwrócono nam z kazalnicy uwagę, że niby coś źle robimy, że coś z naszym postępowaniem jest nie tak jak trzeba…I nie mówię tu o ignorancji.Trzeba badać Słowo! Bo jak inaczej rozsądzić, czy coś jest od Boga czy od Szatana?! Ale mówię o byciu otwartym na Boże zmiany, o “łagodnym przyjmowaniu zasianego w nas Słowa, które może zbawić nasze dusze”.
God bless ‘ya!
16
GRU
List Jakuba 1:12-18 - Pokusy, próby i ten, który jest dobry
Wpisał Ola Miksa w kategorii List Jakuba
(12) Szczęśliwy człowiek, który przechodzi przez próbę, bo gdy zostanie wypróbowany, otrzyma wieniec życia, który Bóg obiecał tym, którzy go kochają. (13) Niech nikt, kuszony przez zło, nie mówi, ze to Bóg go kusi. Bóg jest niepodatny na złoi sam nikogo nim nie doświadcza. (14) Źródłem pokus człowieka są jego własne żądze. To one go pociągają i nęcą. (15) Gdy żądza się rozwinie, rodzi grzech, a gdy grzech dojrzeje rodzi śmierć.
Nie dajcie się zwieść, moi kochani bracia. (17) Całe dobro, którym można obdarzyć i wszelki doskonały dar, pochodzą z góry, od Ojca światłości. W Nim nie ma żadnej zmienności, ani cienia odmiany. (18) Gdy zechciał zrodził nas przez Słowo prawdy, by mieć w nas jakby pierwszy plon swoich stworzeń.
W całej wspaniałości dzisiejszego tekstu, chciałabym się przyczepić tylko do trzech wątków.
Po pierwsze, to co do mnie tu trafia, to to, że Bóg jest sam w sobie samym dobrem. On nie ma humorów-tak jak bogowie niektórych plemion, gdzie w prośbie o deszcz albo w przebłaganiu za grzechy, trzeba było dziewice składać w ofierze i liczyć na przychylny nastrój “wielkich nie-isniejących”. Nasz Bóg jest stale i niezmiennie dobry. To my, jeśli mam już wskazywać palcami, w tej relacji dajemy plamę. Po pierwsze- zbuntowani od urodzenia, po drugie- garnący się do złego jak muchy do*** (i nie chodzi tu o to, że każdy nosi w sobie mordercę, ale sami przyznajmy, jak nas zaciekawia wszystko co obrzydliwe, tragiczne i zakazane w filmach czy w rzeczywistości nawet…), olewający relację z Bogiem i z humorkami jak sinusoida. A jakby tego było mało, kiedy coś nam w życiu nie wychodzi, co poniektórzy potrafią całą winę zwalić na Boga, obrazić się na niego i co nie tylko…Ludzi są mistrzami w “zwalaniu winy”, jak nie na drugiego człowieka, to na Boga. A to jest absurd, bo Bóg = dobro.
Co się łączy ze “zwalaniem winy”, to wspomniane żądze, którym ulegamy. Mamy tendencję do szukania usprawiedliwienia naszych występków w jakichś okolicznościach, w ludziach. Oscar Wilde powiedział kiedyś: “Jedynym sposobem pozbycia się pokusy jest uleganie jej”. I tutaj z Panem Oscarem się nie zgadzam. Po przeczytaniu tego fragmentu i po uświadomieniu sobie tego, że owa pokusa nie jest jakąś zwierzchnią siłą, ale bierze początek we mnie samej, pomyślałam, że w takim razie rezultat walki zależy ode mnie. Nie jest to przecież coś z zewnątrz, nad czym nie mogę zapanować… Dlatego mając przed oczami to równanie: uleganie żądzom->grzech->śmierć, starajmy się dążyć do świętości, bożej doskonałości i do zwycięstwa!
24
LIS
Jakuba 1:9-11 Wywyższenie i poniżenie
Wpisał Ola Miksa w kategorii List Jakuba
(9)Niech ubogi brat szczyci się swoim wywyższeniem. (10) Bogaty natomiast niech ma na względzie swoje poniżenie, ponieważ przeminie jak kwiat trawy. (11 )Oto wzeszło słońce przypiekło promieniami, wysuszyło trawę, jej kwiat opadł i piękno przepadło. Podobnie zwiędnie bogaty na drogach swojego życia.
I oto stoimy przed kolejnym fragmentem, w którym Jakub, na pierwszy rzut oka, znowu opowiada jakieś dziwactwa. W jaki sposób człowiek biedny ma czuć się wywyższony?? I gdzie tu poniżenie w życiu bogatych?? Czyż sprawy nie mają się wręcz odwrotnie??
To co Jakub miał tu na myśli, sprowadza się głównie do tego, w czym lub w kim pokładamy naszą nadzieję. Ludzie biedni(wierzący), na tej ziemi nie mają nic wartościowego, nic co przyniosłoby im lepszy dobrobyt, nic na czym mogą polegać. Ich największym skarbem jest Jezus. To On jedynie jest w stanie przynieść im ukojenie i radość, to On jest centrum ich życia. W Nim mogą mieć nadzieję, że to co otrzymali od świata nie jest ostatecznością. Wtedy śmierć staje się dla nich początkiem życia, a nie jego końcem- tak jak w przypadku ludzi bogatych… Ludzie zamożni(wierzący) mają się paradoksalnie gorzej- przynajmniej w tej kwestii. Kiedy życie tu na ziemi przynosi nam samo w sobie wiele radości, naturalnie chcemy tej radości doświadczać coraz intensywniej i wkrótce może dojść do tego, że materialny świat na szali priorytetów i wartości staje się cięższy od naszych duchowych pragnień. Zdarza się, że zaczynamy polegać bardziej na tym co mamy i na tym co sami możemy wypracować niż na ufności Bogu. Zapominamy, że to co mamy i tak jest wszystko Bożą łaską. I to nie odnosi się tylko do bogactwa jako kasy. Wszystko- nasze talenty, nasze pasje, przyjaciele, rodzina, wszystko jest Bożym darem.
Czy więc mamy się piętnować za to, że sporo zarabiamy? Albo za to, że mamy wielu przyjaciół? Że jesteśmy w czymś dobrzy? Oczywiście, że nie, to by było jak karanie siebie za to, że dostaliśmy jakiś prezent(święta Bożego narodzenia, byłyby chyba wtedy najgorszymi świętami w roku;P). Musimy tylko pamiętać, że to co mamy NIE jest naszą zasługą i że to co mamy nas NIE zbawi. Jeśli będziemy pokładali naszą ufność w materialnej doczesności- “wyschniemy i przepadniemy”, jeśli to Jezus będzie naszą nadzieją i oddamy mu chwałę za każdy dzień naszego życia- wtedy zostaniemy wywyższeni!
18
LIS
Jakuba 1:5-8 …cd… Proście, a będzie wam dane
Wpisał Ola Miksa w kategorii List Jakuba
W poprzednim wpisie mówiłam o dążeniu do doskonałości, którą można osiągnąć przez wytrwałość w wierze. Ową wytrwałość w wierze natomiast wyrabiamy w sobie, w znacznej mierze, przez podejmowanie codziennych decyzji.
Ktoś może powiedzieć: “No fajnie, ale ja nie potrafię… chcę dążyć do doskonałości, ale nie wiem jak mam te ‘właściwe decyzje’ wdrożyć w życie“. Na ten problem odpowiada właśnie nasz dzisiejszy fragment
Jeśli komuś z was brak mądrości, niech prosi o nią Boga, który obdarza wszystkich szczodrze i bez wypominania- i mądrość będzie mu dana. Niech jednak prosi z wiarą, porzuci wątpliwości, bo człowiek, który wątpi, przypomina falę morską, gnaną i miotaną przez wiatr. Ktoś taki niech nie liczy, że coś od Pana otrzyma, dlatego, że on sam nie wie, czego chce, jest niestały w całym swoim postępowaniu.
I teraz tak: Po pierwsze Bóg daje nam tutaj wspaniałą obietnicę: modlisz się=otrzymujesz. Jak dla mnie-mocna rzecz. Ostatnio w moim życiu jest parę “spraw”, które w moich oczach są jak ogromna góra, do której sama nawet nie podchodzę, bo wiem, że i tak nie przesunę jej ani o centymetr, jest mi nawet ciężko się o te sprawy modlić, bo mam wrażenie, że jeśli ja sama/ludzie/lekarze/itd. nie są w stanie nic zaradzić, to już nic nie da się zrobić…Ale to NIE jest właściwe podejście, to nie jest to, o czym mówi Bóg. Nasz Ojciec “obdarza wszystkich szczodrze i bez wypominania”! “Wszystkich”-tylko jest jedno “ale”…
On oczekuje od nas wiary=wytrwałości w naszej wierze, w naszym myśleniu, w naszej życiowej postawie. Jeśli ktoś jest na przykład:
a) “Weekendowym wierzącym” (w niedzielę do kościoła, się pokazać, załatwić błogosławieństwo na kolejny tydzień , a od poniedziałku szaleje jak wspomniana fala…),
b) Wierzącym z przysłowia “Jak trwoga to do Boga” ( ale jak mi dobrze, to mnie Panie Boże, zostaw w świętym spokoju),
c) Po prostu “wierzącym-powątpiewającym” w możliwości Boga, a nawet w jego istnienie,
ten niech nie liczy, że cokolwiek od Pana otrzyma. Bóg nie da na siebie wciągnąć “sukienki dobrej wróżki”, Bóg nie da się z siebie naśmiewać!! Dlatego- z wiarą i z czystym sercem! Módlmy się o mądrość na co dzień, aby ta umacniała naszą wiarę, aby ta budowała wytrwałość, a żeby ta prowadziła nas do DZIEŁA DOSKONAŁEGO.
Najnowsze wpisy
- List do Efezjan 3 - miłość Chrystusowa
- List do Efezjan 2 - esencja chrześcijaństwa
- List do Efezjan 1 - zapieczętowani Duchem Świętym
- List do Galacjan 6 - “jedni drugich brzemiona noście”
- List do Galacjan 5 - Duch a ciało
Najnowsze komentarze
- Bozena Feldmann o Jakuba 2:18-19 - Wiara, którą widać cz.2
- Daniel o List do Rzymian 12 - “zło dobrem zwyciężaj”
- Jerzy 50 o List do Galacjan 6 - “jedni drugich brzemiona noście”
- Ania o List do Efezjan 3 - miłość Chrystusowa
- Wojciech o List do Galacjan 3 - zakon a łaska